Komentarze Pawła Homińskiego, zarządzającego w Noble Funds TFI
Blog > Komentarze do wpisu
Czy będzie powtórka bitwy pod Wiedniem?

Kilka tygodni temu wpadła mi w ręce książka George'a Friedmana pt. „The Next 100 Years". Nazwisko autora może wydawać się znajome czytelnikom blogów finansowych - i słusznie, bo analizy polityczne firmy Stratfor (której założycielem i najważniejszym „mózgiem" jest właśnie Friedman) znajdują uznanie wielu finansistów, w tym popularnego w Polsce Johna Mauldina.  Tym, którzy finansami mniej się zajmują, mógł zainteresować wywiad, którego George Friedman udzielił polskiej prasie w ubiegłym roku.

 

The Next 100 years

Jak wskazuje tytuł, Friedman stara się przewidzieć, jak mogą się potoczyć losy świata w bieżącym stuleciu. Choć książka pełna jest konkretnych „prognoz" (w rodzaju „24 listopada 2050 Japończycy zaatakują amerykańskie platformy orbitalne"), sam autor nie ma złudzeń, że tego typu domysły (a jest ich więcej - o czym niżej) należy traktować tylko jako political fiction. O wiele więcej wniosków wyciągnąć można z mniej „beletrystycznej" części książki. Zanim bowiem Friedman przystępuje do snucia fantazji, serwuje nam ciekawą diagnozę aktualnego stanu rozwoju cywilizacji, na podstawie której typuje regiony, kraje i narody z ponadprzeciętnymi perspektywami.

 

By nie odbierać czytelnikom radości czytania, wspomnę tylko kilka tez stawianych przez Friedmana. W XXI wieku nastąpi spadek tempa wzrostu liczby ludności i za 50 lat wiele krajów borykać się będzie ze spadkiem liczebności społeczeństw. Ponieważ wzrost gospodarczy (a więc i dobrobyt) jest funkcją zasobu siły roboczej i jej wydajności, koniecznością stanie się (A) zachęcanie potencjalnych imigrantów do osiedlania się w krajach odczuwających braki w tej dziedzinie (odwrócenie aktualnych tendencji! - notabene już w ubiegłym roku pojawiła się sfromułowana przez Ayn Rand Center propozycja, by przyznawać zielone karty tym, których stać na zakup domu w USA - to rozwiązanie zarazem problemów rynku nieruchomości i rynku pracy); oraz (B) robotyzacja produkcji, która w końcu doprowadzi do tego, że ściągnięci dużym wysiłkiem imigranci nie będą dłużej potrzebni, co doprowadzi do konfliktów społecznych...

Oczywiście nie wszystkie kraje będą w stanie sprowadzić wystarczającą liczbę pracowników, by „wyżywić" coraz starsze społeczeństwa. Zdaniem Friedmana na straconej pozycji jest przede wszystkim Rosja, która do 2050 ma stracić 20-40% ludności. W tym kontekście skłaniam się do tego, by aktualną, dość agresywną politykę zagraniczną Rosji (Gruzja, Ukraina, dostawy gazu, przejmowanie znaczących pakietów akcji w MALEV-ie i MOL-u) traktować jako próbę zdobycia przyczółków jak najdalej od centrum Rosji.

Zainteresować nas też mogą nieciekawe perspektywy demograficzne krajów Europy Zachodniej.  Niektóre, tradycyjnie ksenofobiczne społeczeństwa nie będą skłonne do akceptacji większej ilości imigrantów. Innym przypadkiem są Chiny, kraj - według Friedmana - niejednolity etnicznie i ekonomicznie, istny „papierowy tygrys".

W tych warunkach pojawia się szansa na znaczące przeorganizowanie stosunków polityczno-ekonomicznych. Japonia (niechętna imigracji) rozbudowuje sieć interesów w słabych Chinach i zerka na bogatą w surowce azjatycką część Rosji - by sama uniezależnić się od importu „commodities". Turcja odradza się powoli, lecz systematycznie, przy aprobacie sunnickich krajów arabskich (obawiających się nieobliczalnego, szyickiego, sięgającego po atom Iranu) i też zerka w kierunku południowych rubieży Rosji i krajów byłego Związku Sowieckiego. Ubiegłotygodniowe przepychanki przy wyborze szefa NATO są ewidentnym sygnałem zapędów Turków.

Trzecim „odradzającym się" krajem ma być (i tu widzę uśmieszek na Państwa twarzach) Polska. Zdaniem Friedmana nasz kraj skorzysta na spadku znaczenia Rosji oraz stagnacji Europy Zachodniej, ustanawiając liczne przyczółki nie tylko na wschód od naszej (obecnej) granicy, ale i w niemal całej Europie Środkowej i na Bałkanach - jak w XVII wieku. Podobnie jak w przypadku Japonii, kiepską sytuację demograficzną wynagrodzi możliwość ekspansji terytorialnej - nawet nie w sensie zmiany granic politycznych, co możliwości czerpania korzyści z interesów prowadzonych w całym regionie, w tym na żyznej ziemi ukraińskiej.

Konsekwencją tych procesów w naszej części świata będzie konflikt... polsko-turecki, istna powtórka bitwy pod Wiedniem, ale to dopiero perspektywa roku 2051 (znów wróciliśmy do części „beletrystycznej"). Wygrany zresztą przez siły koalicji amerykańsko-polskiej, niezbyt krwawy, bo XXI-wieczne wojny toczyć się będą na poziomie precyzyjnych technologii, a nie mas żołnierzy (choć, przyznaję, niewielka to pociecha dla naszych wnuków).

Oczywiście sceptycy wątpić będą w zdolność świata (a zwłaszcza Polski) do przejścia aż tak znaczących przeobrażeń. Mówimy jednak o perspektywie kilkudziesięciu lat. Sam Friedman argumentuje, że 20 lat wystarcza, by całkowicie zmienić układ sił: proponuje by wyobrazić sobie jak wyglądał świat w latach 1900, 1920, 1940, 1960, 1980 i 2000 - każdy z dwudziestoletnich okresów przynosił niesamowite i niewyobrażalne wręcz zmiany. Dlaczego więc rok 2020 miałby wyglądać tak samo, jak 2000? Myślę, że prognozowanie takiego stanu rzeczy nie różni się wiele od stawianych w czerwcu ubiegłego roku prognoz, że cena ropy naftowej osiągnie wkrótce 200 dolarów...

Co w pracy Friedmana może drażnić, to stawianie Stanów Zjednoczonych Ameryki w centrum świata. Oczywiście potęga militarna USA jest póki co niezagrożona, a przedsiębiorczość i technologie (wiele z nich stworzonych dla wojska - jak sieć amerykańskich autostrad, czy też Internet) mają i będą miały niebanalne znaczenie dla rozwoju tego kraju. Czy jednak prawdziwe wyzwanie dla stabilności i pomyślności Stanów przyjdzie - jak chce autor - dopiero pod koniec XXI wieku ze strony Meksyku? Pewne jest, że czas Pax Americana kiedyś się skończy, tak samo, jak następił koniec Pax Britannica.

 

Oczywiście książka Friedmana nie daje odpowiedzi na codzienne, krótkoterminowe dylematy inwestorów giełdowych. Nie tak należy ją jednak czytać. Jeśli jednak zgadzamy się z tezami autora, to co do zasady lepiej przyglądać się dokładniej akcjom i obligacjom spółek notowanych w Istambule, niż tym z Moskwy... To tylko jeden wniosek, a ponieważ można ich wyciągnąć o wiele więcej, to zdecydowanie zachęcam do lektury.

 

 

 

 

poniedziałek, 06 kwietnia 2009, pawel.hominski

Komentarze
2009/04/12 14:26:45
a mnie sie wydaje ze poza wiekszymi aspiracjami panstw II swiata(min polska turcja) które teraz sie bogaca nie zmieni sie za wiele do 2050 roku, poniewaz kiedy w społeczenstwo dochodzi do momentu kiedy wszechobecny jest dobrobyt i sielanka, przestaje cokolwoek zmieniac i ulepszac (bo po co? ) . dlatego szybkie tempo rozwoju xx wieku napedzane wojnami na pewno nie przełozy sie na wiek XXi ,tak jak w starozytnym rzymie zbudowany swiat zawisnie w czasoprzestrzeni i bedzie sobie dryfował bez wielkich zmian i rewolucji az do momentu raptownych wypadków które wszystko zburzą
-
2009/04/12 14:49:20
Po części się zgadzam, ale my chyba właśnie jestesmy w takim stanie zawieszenia. Fakt jest kryzys, ale z obecnej pozycji ciężko powiedzieć czy będzie miał głębsze reperkusje, natomiast przodująca do tej pory kultura europejsko-amerykanska przeżywa kryzys wartości, a to jest dużo gorsze od jakichkolwiek kryzysów finansowych. Tak było w przypadku każdej większej cywlizacji, zdziecinnienie, feminizacja mężczyzn, upadek wartości rodziny powszechna akceptacja dewiacji takich jak homoseksualizm (nie jestem raczej homofobem, chociaż fakt że gej parad nienawidze ale to przykład eksponowania tego). Tak było w starożytnym Egipcie przed każdym okresem przejściowym jak i pod koniec Cesarstwa Rzymskiego, którego Chrześcijaństwo już nie zdołało do końca spoić.
Bardziej mnie sie wydaje dotyczy to społeczności Europy Zachodniej. A ponieważ obecnie jakby czas przyśpieszał i mamy coraz więcej wydarzeń w krótszym okresie, stąd nie wiadomo co się wydarzyć może. Na początku XX wieku nikt nie mówił, że imperium brytyjskie może się rozlecieć, a ich była kolonia stać potęgą.
Co do Polski wydaje mnie się, że chociaż porównanie do bitwy pod Wiedniem bliższe jest kontaktom polsko-tureckim, to jeżeli takowe odrodzenie Polski miało by miejsce to taka bitwa bardziej pasowała by do Grunwaldu. Na ten moment jesteśmy kilka lat po odzyskaniu niezawisłości i odbudowujemy kraj, tak było po rozbiciu dzielnicowym. Bitwa pod Grunwaldem była punktem zwrotnym w historii kraju. Pokazała w Europie znaczenie nowego tworu jakim była jeszcze personalna Unia polsko-litewska i udowodniła, nam samym naszą wartość. A potem był niebywały rozwój kraju. Wiedeń był ostatnim podrygiem dawnej potęgi państwa zniszczonego przez 80 lat nieustannych wojen z czego 20-30 lat prowadzonych na własnym obszarze.
A co do Znaczenia w Europie Środkowej. W razie kryzysu Zachodu kto mógłby stać się istotny dla państw tego regionu?? Obawiam się że tylko my. Patrząc na naszą obecną mentalnośc i kadrę polityczną to się naprawdę obawiam.
-
2009/04/12 15:48:05
Mam watpliwosci czy osobiscie czytal pan ksiazke. Glowna watkiem Friedmana nie jest powstawanie nowych sil politycznych (jak Japonia, Turcja czy Polska), ale fakt ze potega USA nie jest i nie bedzie przez nikogo zagrozona. To USA wg Friedmana beda rozdawac karty w tym stuleciu i "odrodzenie" wyzej wymienionych panstw bedzie tylko czescia amerykanskiej strategi. Jedna z jej podstaw jest unikniecie powstania mocarstwa w Euroazji i wspieranie Turcji, Japoni czy Polski (Polish bloc) ma na celu oslabienie panstw ktore ewentualnie takie mocarstwo moglyby stworzyc (Rosji, Chin czy Indii).
-
2009/04/12 15:59:17
Ciekawy artykul, i nawet jeszcze ciekawsze komentarze pod nim. Moze to kwestia swiąt, zę nie pojawiły się jeszcze wulgaryzmy i teorie rodem z NIE i lewica.pl.
-
2009/04/12 17:53:38
Zgadzam sie z powyzszym postem. Ksiazka ta wpadla mi w rece kilka tygodni temu w Stanach i od razu pomyslalem jak bylaby przyjeta w Polsce. Ciekawi mi bardzo czy takie geopolityczne myslenie badz co badz wplywowego Amerykanskiego autora mogloby miec jakikolwiek wplyw na myslenie Polskich politykow. Byc moze niezbedny jest element personalny, polityk pokroju Pilsudzkiego na przyklad, aby wykorzystac zamiary strategii mocarstw snjuacych sie wokol nas.
-
2009/04/12 18:51:26
Ciekawy artykul.Polskie perspektywy na wzrost znaczenia na arenie miedzynarodowej wbrew pozorom sa bardzo duze.Jednakze w ogolnym bilansie kraje zamieszkane w wiekszosci przez europoejczykow(UE,USA,Europa wschodnia)skazane sa na marginalizacje i powazne zamieszki spoleczne.
-
2009/04/12 19:43:45
Felietonista raczej nie grzeszy znajomością historii Polski. Dawna Rzeczpospolita nie była potęgą gospodarczą. Można nawet powiedzieć, że jej pozycja w europejskiej gospodarce była znacznie słabsza od możliwości. Główną przyczyną była słabość mieszczaństwa: polityczna, liczebna i kulturowa.
Wynikało to z wielu czynników:
- w Średniowieczu znaczna część mieszczaństwa pochodziła z Niemiec i wielokrotnie nie była lojalna wobec polskich książąt (patrz bunt w Krakowie za Władysława Łokietka)
- szlachta egoistycznie dążyła do własnych przywilejów, uciskając chłopów i dyskryminując mieszczaństwo
- znaczny procent mieszczaństwa stanowili Żydzi, którym nie udała się zbiorowa walka o równouprawnienie polityczne
-
2009/04/12 20:12:25
Odpowiedź do zigzaur
"Felietonista raczej nie grzeszy znajomością historii Polski. Dawna Rzeczpospolita nie była potęgą gospodarczą."

Dlaczego sądzisz że Rzeczpospolita nie była potęgą gospodarczą.
Przykłady;
-100 tysięczny Gdańsk (i co z tego że w większości zamieszkany przez Niemców - nie byli poddanymi króla Polski?).
-urządzone z przepychem pałace np. zamek Krzyżtopór
-podstawą gospodarki była produkcja rolna (w tamtym czasie rolnictwo dawało istotną część PKB)
Zdajesz sobie sprawę że po pierwszym rozbiorze Polski 50% dochodów budżetu Prus pochodziło z ceł pobieranych od polskich produktów na rzece Wiśle? To świadczy tylko o głupocie Polaków którzy nie potrafili wykorzystać ogromnych zasobów, ale potwierdza jednocześnie bogactwo dawnej Rzeczpospolitej. To że zgubiło nas warcholstwo, rozpasanie i idiotyczny ustrój to już inna kwestia.
-
2009/04/12 20:18:41
Do "arcymiszczu":

Owszem, był bogaty Gdańsk. Wielonarodowy i protestancki ale ostatecznie wobec Rzeczypospolitej lojalny.
Owszem, były bogate rezydencje magnackie: Krzyżtopór Ossolińskich, Brody Koniecpolskich, Nieśwież Radziwiłłów, Łubnie Wiśniowieckich. A jednocześnie tylko trzy potężne twierdze: Gdańsk, Zamość i Kudak (samotna i niedokończona twierdza, niedostatecznie zaopatrzona).
Te magnackie rezydencje stały się łupem Tatarów, Moskali, Szwedów i innych.
Gdyby Rzeczpospolita miała takie mieszczaństwo jak Holandia czy Anglia, byłoby inaczej.
Zgadzam się z poglądem, że Prusy startowały od bidnego malucha, utuczyły się na Polsce.
-
2009/04/12 20:22:09
Polska mocarstwem...??? To znaczy, ze czas Apokalipsy nadchodzi.....
Poza tym, czym jest taka Apokalipsa w porownaniu do panoszenia sie Polakow
w swiecie.....polska mentalnosc, polski styl zycia, polskie standardy doprowadzilyby
ludzkosc do epoki jaskin.....
-
2009/04/12 21:32:34
Ciekawe, że w swojej "analizie" autor pomija jeden kluczowy czynnik - katastrofę demograficzną stojącą przed Polską. Z czym my mamy być tym mocarstwem?

Takie "wizje przyszłości" to ja w podstawówce robiłem.
-
2009/04/12 23:08:44
Kurcze jak zwykle tytuł jest przesadzony (przynajmniej na głównej stronie gazety). Czy oni uważają ,że kryzys skończy się ok. 2050 roku czy jak?
A propos wypowiedzi zigzaur'a to Polska swego czasu była potęgą (przynajmniej w środkowo wschodniej europie). Bursztynowy szlak dawał nam dość dużo. Moim zdaniem potrzebne są nam stabilne rządy, takimi są chyba właśnie rządy Tuska. Gdyby nie ten kaczyński (ma być z małej litery) i te jego liberum veto to byłoby nieźle. Wszyscy narzekają ,żę nie walczymy z kryzysem ,a na zachodzie jesteśmy postrzegani jako jedno z najlepiej radzących sobie z "kryzysem" państw w Europie ,a może nawet na świecie.Ot, paradoks?
Muszę zakupić to dzieło. Może być ciekawe :))
-
2009/04/13 00:51:42
Polska megalomania w stylu Sikorski szefem NATO a Kwasniewski szefem ONZ....
....podsycana przez Lucyfera typu Friedman (to jest raczej tekst kabaretowy
a'la Stefan Friedman).....
Zydzi zycza Polsce sukcesu, bo tylko wowczas maja szanse odzyskac swoje
kamienice.....
-
2009/04/13 00:56:36
Wszystko pięknie, tylko najpierw musi przybyć tu jakiś wredny okupant i na złość tubylcom wybudować porządne drogi i wyprowadzić kolej z XIX wieku w XXI wiek.
-
2009/04/13 01:08:49
Żałosny onanizm. Polska nie ma potencjałuże by stać się mocarstwem. Trzeba nauczyć się żyć zze świadomością, że jest się w II lidze z Czechami, Litwinami, Węgrami i resztą ekipy. Będziemy się trzymac razem, coś osiągniemy, będziemy się napinać na mocarstwo, tylko się ośmieszymy
-
2009/04/13 03:47:32
Globalista Friedman probuje ratowac swego kolege Fukuyame a raczej jego ksiazke "Koniec Historii", ktora byla gwiazda jakis czas a teraz nikt o niej nie wspomina, bo widac jakie bzdury napisal stawiany przez liberalow na piedestal Fukuyama. Friedman wzbogaca scenariusz, ale w istocie warosc jego przepowiedni jest podobna. Jezeli chodzi o opinie na tym forum - schlebianie Polakom (posrednio) podnieca i pobudza fantazje. Trzeba jednak pamietac o przyslowiu tych naszych "glupszych" sasiadow ze wschodu: "durak myslami bogatiejet", ale ...przynajmniej przyjemnie pomarzyc.
-
2009/04/13 04:04:19
Zydowska Gazetka ( brukowiec judaiski) usuwa niewygodne komentarze. CH I W D. Grunt im ucieka spod nog. Jestem ciekaw gdzie sie przeniosa, jak w Polsce dla nich miejsca nie bedzie.
-
2009/04/13 06:46:20
@wi42: chyba nie o tego Friedmana chodzi.
-
2009/04/13 07:51:53
Co tu komentowac?Marzenia to nie rzeczywistosc.Za 100 lat w pelni umocni sie tendencja wzrostu sily gospodarczej krajow o duzej liczbie ludnosci ze wzgledu na wielkosc rynku wewnetrznego i mozliwosci sily roboczej.
Stanie sie to kosztem malych krajow takich jak Polska i przypuszczalnie Rosjaw ktorej rzeczywiscie spadnie liczba ludnosci w radykalny sposob.
Jesli chcemy przezyc w miare bezpiecznie ten czas musimy stac sie duzym organizmem panstwowym takim jak stany zjednoczone Europy.Zadne namiastki w rodzaju Unii Europejskiej w ktorej kazdy ciagnie koldre w swoja strone,nie pomoga nam ani tym lepiej ciagnacym.
-
2009/04/13 10:07:58
Nic nie bójta! W Portugalii też pewnie mają swojego Friedmana, który miejscowemu chłopstwu przepowiada powrót mocarstwa na pół świata.
-
2009/04/13 10:19:54
Będzie bitwa polsko-turecka ale o Berlin. Za kilkanaście lat Niemcy nie będą w stanie odtworzyć narodu a ktoś emerytów Niemieckich będzie musiał utrzymać. Raczej Polak z Turkiem bratankami nie będą. Choć może jednak: Unia polsko-turecka...
-
2009/04/13 11:39:12
@ koles174
Mam watpliwosci czy osobiscie czytal pan ksiazke. Glowna watkiem Friedmana nie jest powstawanie nowych sil politycznych (jak Japonia, Turcja czy Polska), ale fakt ze potega USA nie jest i nie bedzie przez nikogo zagrozona.

dobrze ze ja takch watplwosc ne mam, bo oznaczaloby to, ze mam slaba pamec:)
o USA pozycj, z jakej napsana jest ksazka, wspomnalem - a chyba trudno zdradzac wszystko potencjalnemu czytelnkow jednoczesne polecac samodzelna lekture


@ heraldek
polska mentalnosc, polski styl zycia, polskie standardy doprowadzilyby
ludzkosc do epoki jaskin.....


moze wlasnie o to chodzi: polecam np. wycieczke do Istambulu. Turcy sa glosni, niekoniecznie uprzejmi, w tlumie nie zwracaja uwage na prywatnosc innych osob (oglednie mowiac) - troche jak barbarzyncy, ktorzy jednak Rzym zdobyli...


@ airborell
Ciekawe, że w swojej "analizie" autor pomija jeden kluczowy czynnik - katastrofę demograficzną stojącą przed Polską. Z czym my mamy być tym mocarstwem?

no wlasnie to jest ciekawe i sam sie nad tym zastanawialem. Jednak problemy demograficzne ne przeszkadzaly (do pewnego momentu Japonczykom) - wrecz przeciwnie - wymusily na nich jedyna mozliwa reakcje, tj. podboj militarny i ekonomiczny wybranych rejonow Azj kontynentalnej. Autor ksiazki stoi najwidoczniej na stanowisku, ze na Polakow pracowac bedze caly region, wraz z ludna Ukraina.
drugi problem jaki mam z 'polska' czescia ksiazki Friedmana to ignorowanie 'trzecej kolumny' Turkow w Niemczech, o czym slusznie wspomna papa_s.


@airborell,wi42:
chyba nie o tego Friedmana chodzi.

no wlasnie - bo ksiazke napisal George Friedman, a nie - jak zapewne przypuszcza wi42 - niezyjacy Milton Friedman



-
2009/04/13 11:39:30
Niejaki Friedman wieszczy złe prognozy dla Rosji, a niejaki Panarin wieszczy już w 2010 rozpad USA, ciekawe kto bedzie miał rację. www.zbigle.blog.onet.pl
-
2009/04/13 11:52:26
w jednym z powyzszych wpisow zabraklo mi literek 'i' - klawiatura w Istambule ne jest poki co europejska:)

i jeszcze gwoli scislosci:

@zigzaur
Felietonista raczej nie grzeszy znajomością historii Polski.

nie jestem historykiem, tylko finansista - bardziej interesuje mnie wplyw uwarunkowan gepolitycznych na wycene aktywow, niz historia 'Rzeczpospolitej'
nie bylem i nie jestem dziennikarzem - i sadze, ze nigdy nie bede.


@lancut
Zydowska Gazetka ( brukowiec judaiski) usuwa niewygodne komentarze. CH I W D. Grunt im ucieka spod nog. Jestem ciekaw gdzie sie przeniosa, jak w Polsce dla nich miejsca nie bedzie.

wlasciwe nawet nie powinenem nawet komentowac Panskich slow, ale zwracam uwage (byc moze Pan nie zauwazyl), ze znajduje sie Pan na mojej stronie, a nie na podstronie serwisu gazeta.pl. Ja u Pana w domu nie przeklinam.
-
2009/04/13 14:11:11
nie ma co porownywac sie do tego głąba Jana III Sobieskiego? Gdyby to byl madry krol to by pomogl Turkom, lub chociaz oswobodzil Wegrow - a tak i anam i Wegrom ten glab zgotowal niewole austriacka